W poprzednim artykule z cyklu "Turnieje od kuchni" mieliście okazję poznać bliżej Madka13 oraz dowiedzieć się jak według niego wygląda przygotowanie i organizacja turnieju Pro Evo. Dzisiaj przybliżymy Wam sylwetkę następnego organizatora, który mimo dopiero 19 lat ma w swoim dorobku już siedem turniejów, a kolejny - ósmy już za tydzień. Przed Wami Papson!
![]() |
| Źródło: galeria z profilu osobistego w serwisie facebook.com |
APP:
Wasilków od paru ładnych lat cyklicznie wpisuje się na mapę PES-owych
turniejów. I to właśnie Ty za tym wszystkim stoisz. Która to już edycja?
Papson:
Już ósma. Chociaż wielokrotnie mówiłem, że to już koniec turniejów, coś nadal ciągnie mnie, żeby je organizować.
APP:
Wow! To bardzo dużo jak na jednego organizatora i tak niewielką miejscowość. Musisz mieć chyba jakieś wsparcie.
Papson:
Tak, wspiera mnie zawsze MOAK (Miejski Ośrodek Animacji Kultury) w Wasilkowie sponsorując super nagrody.
Zawsze też mogę liczyć na firmę Soccer z Białegostoku, a także na pomoc kolegów oraz brata przy organizacji i promocji turnieju.
APP:
Można zatem śmiało stwierdzić, że jesteś szczęściarzem skoro możesz
liczyć na sponsoring ze strony firm i lokalnych instytucji. Inni
organizatorzy często tego szczęścia nie mają. Może masz jakąś specjalną receptę
na to jak przekonać sponsorów do wsparcia tego typu wydarzeń?
Papson:
Szczerość, a nie obiecywanie bajek. To jest bardzo cenione u
przedsiębiorców. Lepiej powiedzieć, że na turniej przyjdzie przykładowo 20
osób niż kłamać, że więcej. Ważna jest szczerość i kreatywność w działaniu.
APP:
Najwyraźniej to działa skoro od lat towarzyszą Tobie ci sami partnerzy.
Zresztą trudno dziwić się lokalnym instytucjom. Twoje działania promują Wasilków. Przypuszczam jednak, że mimo wsparcia, na pewno stykałeś się z jakimiś barierami. Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w organizacji tego turnieju? Jak się za takie przedsięwzięcie w ogóle zabrać?
Papson:
Najważniejsze przy organizowaniu turnieju jest to, by mieć wszystko
przemyślane i mieć głowę na karku. Reszta jakoś sama się ułoży. Po tylu
edycjach bardzo dobrze to wiem. Pamiętam jak pierwszy raz przygotowywałem
turniej, a byłem wtedy jeszcze dzieciakiem z podwórka,
zapomniałem na forum zamieścić informacje o dacie i godzinie rozpoczęcia. Teraz
już takie błędy się nie zdarzają (śmiech).
Co jest najtrudniejsze dla mnie? Organizacja sprzętu. Przy każdej
edycji mam z tym problem, ale jakoś zawsze wychodzi tak, że ten sprzęt
jest i działa. Kolejną rzeczą jest czynnik ludzki, czyli
frekwencja - nigdy nie wiadomo ilu graczy ostatecznie się pojawi. Często zachodzę przy organizacji turnieju w ząb czy zjawi
się optymalna liczba uczestników, bo jak dobrze wiesz, bez nich turniej nie uda się tak jak powinien.
APP:
Masz rację, frekwencja jest jedyną rzeczą, której organizator nie może zaplanować. Powiedz czy oprócz
najbliższej okolicy przyjeżdżali też gracze z innych części kraju?
Papson:
Głównie przyjeżdżają gracze z Białegostoku i okolic,
ale zdarzało się również, że pojawiali się uczestnicy ze Śląska, Warszawy, Grajewa i Bielska Podlaskiego.
APP:
Ci ze Śląska mieli szczególnie długą drogę do przebycia. Stąd też jak
pewnie zauważyłeś w majowym rozkładzie jazdy większość turniejów zlokalizowanych jest na południu Polski. Czy Ty również przebywałeś setki kilometrów, żeby wziąć udział w turnieju?
Może planujesz jakiś wyjazd w najbliższym czasie?
Papson:
Tak, nieraz jeździło się w dłuższe trasy. Jednak czasami zdarzało się,
że nawet mimo chęci, nie było albo transportu,
albo pieniędzy, które w głównej mierze decydują o takiej wyprawie.
Z wielką chęcią wybrałbym się na turniej na Śląsk, lecz nie wiem czy uda mi
się to pogodzić z obecnymi zajęciami, a także czy uda się zebrać optymalną
ekipę do jazdy. Póki co jest to sprawa jeszcze otwarta. Co do moich
podroży, można wyróżnić kilkakrotnie Warszawę, Suwałki, Katowice,
Siemiatycze, czy Łódź.
APP:
Niektórych właśnie dziwi to, że ludzie są skłonni jechać setki
kilometrów na turniej, zarywając noc, jadąc zatłoczonym pociągiem,
czekając długo na przesiadkę i później skończyć turniej z kiepskim
wynikiem. Co więcej, gdy tylko pojawi się kolejna okazja, choćby na
drugim końcu Polski, znowu jadą na ten turniej. Co takiego w nich jest,
że ludziom się chce na nie przyjeżdżać? Czyż nie wygodniej byłoby po
prostu siąść przed konsolą w domu?
Papson:
Jeśli ktoś tak chce, to proszę bardzo. Ja wiem, że gra w domu z
komputerem to nie to samo. Mogę to porównać do wielkiej rodziny, której
członkowie się nie znoszą, a mimo to, co roku odbywa się zjazd, na którym się
spotykają i odbywa się odwieczna kłótnia, po której każdy zarzeka się,
że więcej nie przyjedzie, a jednak coś go za rok ciągnie w to samo
miejsce. To jest ta atmosfera. Turnieje w Pro Evo, to nie tylko impreza
na punkty, w której można wygrać nagrody. To przede wszystkim czas, kiedy
społeczność Pro Evo może pogadać, zobaczyć starych lub poznać nowych
znajomych, wymienić się doświadczeniami i wypić przysłowiowe piwko. Ja sam nie gram wybitnie i nieraz kończyłem z tragicznym
wynikiem, niemniej chciało się wrócić na następny turniej i ponownie ujrzeć
znajome twarze oraz przeżyć kolejne turniejowe emocje. Warto wspomnieć, że
to, co ponownie ciągnie człowieka na turniej, to wynikająca z jego
natury chęć zwykłego odegrania się (śmiech).
APP:
Rzeczywiście to chyba te emocje związane z turniejem tak działają na graczy. Dlatego stworzyliśmy tego bloga, by informować i zachęcać do udziału. Bo
przecież do grania w PESa trzeba też mieć talent i dlaczego by go nie
sprawdzić na turnieju. Sceptycy sądzą, że to w zasadzie gra, zabawka jak
każda inna i liczy się tylko fart. Zgodzisz się z tym?
Papson:
Fart się liczy, ale to swoją drogą, bo we wszystkim potrzebna jest chociaż odrobina
szczęścia. Widać to nie tylko na przykładzie PESa . Możemy zauważyć to często w
meczach prawdziwej piłki nożnej i rozgrywkach innych dyscyplin
sportowych. Najważniejsze jednak są umiejętności gracza, które może wykorzystać w
grze. W przypadku Pro Evo ważne są również
umiejętności taktyczne i efektywne przewidywanie ruchów przeciwnika - trochę jak w szachach. Bez takich zdolności nawet największy farciarz nic nie ugra przeciwko sensownemu przeciwnikowi.
APP:
Zgadza się. Nawet duża dawka szczęścia nie pomoże jeśli brakuje umiejętności. Podobno dobrym wsparciem jest doping. Wielu graczy przyjeżdża na turniej ze swoimi osobistymi 'kibickami'. Rzadko jednak się zdarza, że dziewczyny same biorą udział w turnieju. Dlaczego?
Papson:
Kobiety raczej kibicują swoim wybrankom niż same grają. Wiadomo
powszechnie, że piłka nożna to domena mężczyzn, lecz zdarzają się
przypadki uczestnictwa kobiet w turniejach. Sam próbowałem nauczyć swoją
dziewczynę gry w PESa, jednak zbytnio jej to nie szło. To samo było w
przypadku dziewczyny mojego brata. Muszę przez to przypuszczać, że tak
jak wcześniej stwierdziłem, kobiety w znacznej większości wolą innego rodzaju rozrywki i rywalizację. Warto zauważyć, że w
Wasilkowie na turniejach każda dziewczyna ma wstęp wolny, więc z otwartymi
rękoma witamy i czekamy na to, aż jakaś odważna pani zdecyduje się wziąć
udział.
APP:
Mogłoby to się skończyć urażoną dumą niektórych graczy, gdyby taka uczestniczka ich zdeklasowała. Ale niech będzie to zachęta. Drogie Panie, macie ogromną szansę skopania
tyłka pesowym wyjadaczom w Wasilkowie. Skorzystajcie! - To mógłby
być dobry slogan reklamowy Twojego turnieju, jakbyś chciał zamieścić reklamę...w prasie kobiecej. A tak na poważnie, to w
jaki sposób informujesz o turnieju? Jak wygląda promocja?
Papson:
Na pierwszym miejscu stawiam na facebook. Następnie na plakaty, ulotki, Internet, lokalne
radio i oczywiście tzw. promocję szeptaną. Wiadomo nakręcony fan PES-a
nakręci również innych.
APP:
To z pewnością. Opowiedz więcej o zbliżającym się turnieju? Czego mogą
spodziewać się gracze? Jakie będą nagrody? Czy wprowadziłeś jakieś
zmiany w przebiegu turnieju w porównaniu do poprzednich edycji?
Papson:
Nagrody to między innymi trzy konsole PSP dla najlepszej trójki turnieju
oraz puchary za pierwsze cztery miejsca. W puli nagród znajdą się także pizze dla
zwycięzców i inne małe atrakcje. Co do przebiegu turnieju, raczej nic nie
uległo zmianie oprócz miejsca, w którym odbywa się turniej. Świetlicę przy ul. Dwornej zamieniliśmy na Pizzerię u Rafalskiego przy
ul. Świerkowej 1/4. Łatwo tam trafić, gdyż autobus linii 100 z Białegostoku zatrzymuje się niespełna 30 m od lokalu - na przystanku końcowym "Wasilków- Cmentarz". W przebiegu turnieju nic nie uległo
zmianie. Tradycyjnie turniej rozpocznie się fazą grupową, a po wyłonieniu zwycięzców grup, będą oni rywalizować w systemie pucharowym, czyli
przegrywasz - odpadasz.
APP:
Albo wygrywasz-przechodzisz dalej i masz szansę na bardzo fajne nagrody, bo świetną zabawę gwarantujesz wszystkim, prawda?
Papson:
Oczywiście! To mogę obiecać każdemu, kto zawita na nasz turniej.
APP:
Ok, jednak nie samym PES-em żyje człowiek. Co oprócz grania robisz w wolnych chwilach?
Papson:
Dużo by tego wymieniać, bo staram się być w miarę wszechstronnym
człowiekiem. Głównie jest to gra w realny futbol , udział w debatach
społecznych, pisanie własnych utworów literackich i wiele innych .
APP:
Brawo! Tylko pogratulować różnorodności zainteresowań i chęci w robieniu tak wielu rzeczy.
Papson:
Nie ma czego gratulować. To raczej zasługa jakiejś nieznanej siły, która dodatkowo motywuje mnie także do organizowania turniejów w PESa.
APP:
Tak trzymać! Podsumowując naszą rozmowę, masz niepowtarzalną okazję zaprosić graczy do udziału w DTW Wasilków Cup VIII.
Papson:
Serdecznie chciałbym zaprosić wszystkich fanów Pro Evo. Tych
małych i tych dużych. Każdy znajdzie u nas miejsce, by pograć, poznać ciekawych ludzi i przeżyć nowe doświadczenia przy przysłowiowej szklance
złocistego trunku. Do wygrania są super nagrody za wpisowe, o którym mogę
tylko powiedzieć, że jest bardzo przystępne dla każdego. Jeżeli DTW VIII się uda, to kto wie, może spotkamy się na IX edycji naszego turnieju w Wasilkowie. Tak
czy owak, serdecznie zapraszam każdego, kto tylko ma trochę odwagi i
chęci, by sprawdzić swoje umiejętności z innymi graczami.
Pozdrawiam, Patryk Dąbrowski - Papson.
Pozdrawiam, Patryk Dąbrowski - Papson.
APP:
Dziękuję zatem za wywiad i życzę jak największej liczby uczestników na najbliższym turnieju w Wasilkowie.
Papson:
Ja również dziękuję.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz