EIN Cup - Wołomin 25.02.2007r
Pod koniec lutego 2007 roku w Miejskim Domu Kultury przy ul. Mariańskiej 7 w Wołominie odbył się jeden z największych turniejów PESa w centralnej Polsce. Do walki o zwycięstwo zgłosiło się ok 120 osób z różnych części kraju, którzy rywalizowali ze sobą w dziewiętnastu 6/7 osobowych grupach.
Platformą rozgrywek była "czarnulka" z dwójka na obudowie, w której siedziała najnowsza wówczas część Pro Evolution Soccer nr 6 (czasy, gdy Adriano był bogiem, a Messi i Cristiano rzadko opuszczali ławki rezerwowych). Z każdej grupy wychodziły 3 najlepsze osoby, a stawkę pucharową uzupełniało 7 czwartych miejsc z najlepszym bilansem.
Zanim jednak wystartowały grupy, można było spokojnie rozegrać kilka sparingów, aby odpowiednio wejść w tryb meczowy lub sprawdzić swoją nową taktykę.
Faza grupowa nie przyniosła niespodzianek. Do playoffów awansowali wszyscy, którzy byli wymieniani przed turniejem jako faworyci m.in. Szostak (MP PES 4), Brat, Luki K, Sado i Seba F (MP PES 5).
W pierwszej rundzie niespodziewanej porażki w dwumeczu z grającym Brazylią Badejem doznał Brat (Chelsea Londyn). Wyniki 2-2 i 2-1 na korzyść Badeja pozwalają mu awansować do kolejnej rundy odsyłając Brata na trybuny. Reszta faworytów nie zawiodła i awansowała do kolejnego etapu.
W następnej rundzie z turniejem pożegnał się Sado, który grając Danią (!) nie sprostał drużynie Francji pod kierownictwem Czarnego, który grał rewelacyjnie tego dnia. Los Sado podzielił Szostak, który po remisie w dwumeczu okazał się słabszy od Kamore One w wykonywaniu jedenastek.
1/8 obfitowała w rzuty karne, które aż w trzech spotkaniach decydowały o awansie do ćwierćfinałów. Szczęście sprzyjało Szczurkowi, który pokonał Sebę F., Komorze One, który wyeliminował Rivo oraz Adiemu, który zwyciężył Zająca. Najciekawszym meczem tej rundy był pojedynek Margiela z Lukim K. W walce dwóch stołecznych graczy w bardzo wyrównanym spotkaniu lepszy okazał się Margiel, który awansował dalej dzięki jednej strzelonej bramce więcej.
Ćwierćfinały przyniosły nam bratobójczy pojedynek dwóch elbląskich graczy - Kamory One z Czarnym. Dla lepszego zrozumienia tego meczu zacytuję wypowiedź Kamory One.
"No i jak zwykle mecz z moim ziomkiem z Elbląga. Ostatnio eliminował mnie
2krotnie w półfinałach ale tym razem spotkaliśmy się w ćwierćfinale i
wszystko miało się zmienić. Obaj doskonale się znamy i wiemy jak gramy. W
pierwszym meczu ustawienie mi pomaga i po 2 pierwszych strzałach
wygrywam 2 do 0, w drugiej połowie Czarnuch strzela kontaktową bramkę
ale mecz ostatecznie kończy się 2:1 dla mnie. W drugim murzyn rzuca się
do ataku ale obaj strzelamy po dwie bramki i do 89'jest remis 2:2, który mnie promuje. Niestety PES daje i zabiera, w 89' po jakimś zjanowanym ataku piłkę odbija Casillas, z którą następnie do bramki wchodzi Ramos (później Czarnuch się przyznał, że użył tajemnej techniki i zmienił się na mojego zawodnika i strzelił nim samobója )
Mecz ostatecznie kończy się 2:3 dla Afroamerykanina i włączamy rzuty
karne. W tym momencie zwątpiłem, że mogę sfarcić i znowu przejść w
karnych dalej. Ale gra jest zrandomowana to kto wie, co się stanie.
Wybieramy strzelców i niech się dzieje. Ale oto pierwsza niespodzianka: Murzyn
przez pomyłkę (?) na bramkę wrzucił Makelele (zwanego również Starvin
Marvin) !!! Jednak okazało się, że Makelele potrafi bronić karne. Jeden strzał obronił a dwa kolejne nie trafiłem - 3:1 dla żabojadów w karnych, które były kontynuacją kodów z 89'.
Ogólnie w dwumeczu byłem lepszy ale cóż zrobić, taka gra."
Ogólnie w dwumeczu byłem lepszy ale cóż zrobić, taka gra."
Jak widzicie zabawnych sytuacji w tym dwumeczu nie brakowało :) Oprócz wyżej wspomnianego Czarnego do półfinału przeszli: Binek, wygrywając ze Szczurkiem ; Tsubasa, eliminując Filo oraz Margiel, który po męczarniach zdołał pokonać Adiego grającego Brazylią.
W pierwszym półfinale Czarny po raz drugi trafił na kolegę z klanu Binka jednak i tym razem pokazał, że tego dnia jest w bardzo dobrej dyspozycji. Już w pierwszym meczu wypracował sobie przewagę dwóch bramek, która pozwoliła mu po zremisowanym 2-2 rewanżu cieszyć się z dotarcia do finału.
Drugi mecz półfinałowy rozgrywali między sobą Tsubasa oraz Margiel. W obu spotkaniach padł jednobramkowy remis, więc o tym kto znajdzie się w finale miały zdecydować karne. Lepszym egzekutorem okazał się Tsubasa i mógł się przygotowywać na mecz finałowy.
Po wielu godzinach zmagań przyszedł czas wyłonić najlepszego gracza turnieju w Wołominie. W finale spotkali się Tsubasa oraz Czarny. Pierwszego gola strzelił gracz z Elbląga i to on miał widoczną inicjatywę w tym spotkaniu. Zespół Tsubasy był ustawiony ewidentnie pod grę z contry, co przyniosło efekt w postaci dwóch strzelonych bramek i tym samym zwycięstwo. W meczu o trzecie miejsce z Margiela ewidentnie zeszło powietrze, co bezlitośnie wykorzystał Binek stając na najniższym stopniu podium.
Pierwsza czwórka wyglądała następująco:
1msc - Tsubasa (w środku) ; 2 msc - Czarny (pierwszy z prawej) ; 3 msc - Binek (pierwszy z lewej) ; 4 msc - Margiel (drugi z lewej). Organizatorzy przyznali także nagrodę MVP turnieju. Otrzymała widoczna na zdjęciu, uśmiechnięta dziewczyna o dźwięcznym nicku Bogdan, która pożegnała się z turniejem w 1/32(!).
Zastanawiacie się jakimi drużynami grali najlepsi w Wołominie? Spróbujcie trafnie wytypować. Ciekawe czy komuś z Was się to uda :)
Za jakiś czas kolejny artykuł z serii "Turnieje z dawnych lat".








Fajna relacja. Działo się kiedyś patrze. Sam od nowej części zacznę jeździć na turnieje :) będę tu często zaglądał żeby nie przegapić żadnego. Pozdro!
OdpowiedzUsuńJako Margiel pamiętam, że grałem Nigerią, Binek Francją, Tsubasa Interem, tylko Czarnego nie wiem :)
OdpowiedzUsuńCzarny za pewne też Francją ;) KomoraOne wspominał o tym, że Czarny wstawił do bronienia karnych Makelele. Chociaż w tamtych czasach grał chyba też w Chelsea o ile mnie pamięć nie myli ;)
OdpowiedzUsuńogółem zajebisty blog, będę zaglądał
OdpowiedzUsuńdodam, że w karnych z Tsubasą oszukała mnie gra, gdyż wyczułem jego strzał Adriano który wpadł po rękach (w tamtych częściach nie takie częste>, a mój Odemwingie w trybuny walnął choć bramkarz w drugim roku
jako ciekawostkę dodam, że mieliśmy jako Łowcy nagród ustalone, że jako że turniej blisko Warszawy to bierzemy słabsze teamy, stąc Sado i jego Dania oraz moja Nigeria... wyłamał się tylko Luki_K biorąc Hiszpanię
Margiel
Witam tu EIN. :)
OdpowiedzUsuńFajna relacja, nie myślałem że ktoś pamięta ten mój turniej w Wołominie :)
Szkoda że tamte czasy już nie wrócą :( i dzięki ci Boże za tych zapaleńców co niosą światło nadziei na lepsze jutro PESa i podtrzymują pamięć o wspaniałych Turniejach, ludziach i grze która sprawiała (sprawia)nam tyle radości :)
Mam nadzieję że się jeszcze kiedyś spotkamy na jakimś lanowym turnieju :)
Trzymajcie się !!!
Haha w życiu się niespodziewałem, że ktoś jeszcze to pamięta. Śmiać mi się teraz chce z tego co tam napisałem. Stare dobre czasy i stary dobry pes. Aż się łezka w oku kręci ;) Czarnuch nienawidze cie ;]
OdpowiedzUsuńPozdro
KoMoRaONE